Domisad.pl

Maria Nowacka
Jestem klientem Dom i Sad od wielu lat i zamawiam w tym sklepie regularnie. Czytam to, co dzieje się wokół tej sprawy, i trudno mi zrozumieć, jaki jest cel takich działań. Jeśli ktoś ma problem z zamówieniem, to naturalne jest, że chce go wyjaśnić numer zamówienia, kontaktuje się ze sklepem i oczekuje rozwiązania. Tak to po prostu wygląda w praktyce. Każdy niezadowolony klient powinien w pierwszej kolejności chcieć odzyskać pieniądze, dostać nowe rośliny albo uzyskać wyjaśnienie. Jeżeli ktoś nie podaje numeru zamówienia i nie pokazuje żadnych konkretów, to trudno traktować takie wpisy jako realną reklamację. To raczej wygląda na działanie nastawione na psucie opinii. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że kupiłem w Dom i Sad między innymi hortensję Red Star oraz trawę pampasową. Rośliny dotarły w dobrym stanie i rosną u mnie do dziś. Jeśli trzeba, mogę pokazać zdjęcia tych roślin. Mogę też podać numer swojego zamówienia – nie mam z tym żadnego problemu. Nie jestem osobą, która nazywa się Artek Bart itp. Piszę pod własnym nazwiskiem i bardzo chętnie pokażę wszystkim swoje rośliny na swoim profilu na Facebooku. Nie mam potrzeby ukrywać się za fikcyjnymi danymi ani pisać anonimowych komentarzy. Dom i Sad zawsze odpowiadał na moje wiadomości. Zdarzało się, że przed wysyłką mogłem poprosić o zdjęcie sadzonki. Kontakt był normalny i rzeczowy. W moim przypadku nie było sytuacji, w której firma unikałaby odpowiedzi. Dlatego patrzę na tę sprawę z dystansem. Uważam, że jeśli ktoś rzeczywiście coś zamówił i coś było nie tak, to najprostsze rozwiązanie to pokazanie numeru zamówienia i wyjaśnienie sprawy bezpośrednio ze sklepem. Wszystko inne budzi wątpliwości. Ja nadal zamawiam i nie widzę powodów, żeby przestać. Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak wyglądają rośliny z moich zamówień, zapraszam na mój profil – mogę je pokazać bez żadnego problemu.
- Przydatna
- Nieprzydatna
- Udostępnij